środa, 2 kwietnia 2014

Catrice- iROSEdescent

Dziś znowu będzie lakierowo. Przepraszam, że się powtarzam, ale tak jakoś wyszło że najwięcej mam przygotowanych zdjęć paznokci, a nie chciałabym znowu robić długich przerw w blogowaniu- wystarczy że mój szanowny małżonek wymyśla mi coraz to nowe projekty, które skutecznie wypełniają mój wolny czas... Ale ja nie o tym ☺
Chciałabym zaprezentować Wam lakier z najnowszej limitowanej kolekcji Catrice  Haute Future. Całą kolekcję możecie zobaczyć np tutaj. Mnie z niej najbardziej zainteresowały lakiery właśnie, ale powstrzymałam w sklepie dziką chęć wrzucenia do koszyka wszystkiego jak leci i postanowiłam przetestować jedną, wybraną sztukę. Wybór padł na odcień C03 iROSEdescent.

Jak widać na zdjęciach jest to lakier holograficzny, przepięknie mieniący się na paznokciach.
Jakość samego lakieru jest bardzo dobra- pełne krycie i głębie koloru uzyskujemy przy standardowych dwóch warstwach, dodatkowo całość bardzo szybko wysycha a co najważniejsze świetnie się trzyma ♥.
Coś co bardzo mnie zaskoczyło, niekoniecznie pozytywnie, to kształt pędzelka. Osobiście preferuję te które są spłaszczone, jeżeli do tego są profilowane tym lepiej. Catrice ma model spłaszczony, ale z profilowaniem przesadzili- on jest wręcz szpiczaście zakończony (tak, mogłam zrobić fotkę, sierota :/). Ja akurat mam dość wąską płytkę paznokci więc generalnie udało mi się okiełznać tego drania, ale przyznam, że przy kciukach trzeba się było lekko nagimnastykować.
Mimo tego muszę przejrzeć mój gigantyczny lakierowy zbiór- coś mi mówi, że mam odcienie podobne do tych które wpadły mi w oko. Jeżeli jednak okaże się, że tak nie jest to na pewno zapoluję na kolejne sztuki bo zdecydowanie są warte uwagi ☺.
Dodam, że wzorek wykonałam przy pomocy lakieru z p2 110 Ocean Lady (kolor wycofany).
Spodobało się Wam coś z tej kolekcji Catrice?
Pozdrawiam ♥

środa, 26 marca 2014

p2- keep in touch



Keep in touch od p2 to piękna wiosenna propozycja. Lakier ma głęboki, nasycony odcień który jest połączeniem fioletu opalizującego na niebieski oraz róż. W szafie p2 oznaczony jest numerem 970.
Na plus zdecydowanie zaliczyć tu można wygody, spłaszczony pędzelek, który ułatwia aplikację oraz dobre krycie. Ja standardowo nałożyłam go dwoma warstwami. Trwałość jest zadowalająca a cena śmiesznie niska więc osobiście gorąco polecam ☺

 Pozdrawiam ♥


środa, 12 marca 2014

Szybka wiosenna sałatka.

Witam Was ciepło po dłuuuugiej przerwie. Wiem zaniedbywałam bloga, zaniedbywałam również swój YouTubowy kanał więc należą mi się baty. Wypaliłam się po prostu i musiałam zrobić przerwę żeby nie zwariować. Teraz kiedy odetchnęłam znowu mogę wrócić do Was i ponownie czerpać wielką radość z tego co robię. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą przeciągającą się nieobecność ♥

Na dobry początek mam dla Was coś innego niż zwykle i coś co u mnie raczej rzadko będzie się zdarzać- zapraszam Was do kuchni ☺.
Nienawidzę gotować, zawsze staram się unikać tego jak tylko mogę bo samo to zajęcie przyprawia mnie o drgawki. Dobrą stroną tej antypatii jest to, że kombinuję jak mogę żeby wszystkie potrawy przeze mnie przyrządzane były szybkie i proste. Dziś właśnie chciałabym zaprezentować wam błyskawiczny przepis na wiosenną sałatkę.
Do dzieła
 Do przyrządzenia tej sałatki potrzebne są: 
- świeży i długi zielony ogórek
- paczka pomidorków koktajlowych- 250 g
- oliwki zielone wg uznania
- paczka sera feta
- zioła prowansalskie i olej, ewentualnie sól wg smaku
Ogórka obieram, wykrawam gniazda nasienne ze środka a następnie kroję go w dość grubą kostkę.
Pomidorki koktajlowe oraz oliwki kroję na pół. Osobiście nie lubię ganiać jedzenia po talerzu- tak jest wygodniej.
Następnie kroje fetę w dość drobną kostkę. Są różne rodzaje fety- do tej sałatki wybieram zawsze miękki ser, który rozpada się podczas krojenia.
Na koniec wystarczy tylko doprawić- dodaję sporą ilość ziół prowansalskich a jako "spoiwa" używam oleju. Miękka feta podczas mieszania "oklei" pozostałe składniki, więc sól w tym wypadku jest zbędna, ale jeżeli użyjecie twardego sera to szczypta do smaku może okazać się koniecznością.
Tak prezentuje się całość. Sałatka jak napisałam na początku jest banalnie prosta do wykonania oraz niezwykle szybka. Ze względu na brak sałaty (która może wiotczeć z czasem) idealnie nadaje się na wszelkie przyjęcia. Równie łatwo można ją zabrać ze sobą jako smaczną przekąskę w ciągu dnia.

Wiem, że brakuje tu zdjęcia z sałatką pięknie wyeksponowana na talerzu, ale kiedy ja przyrządzałam byłam piekielnie głodna i tuż po zrobieniu ostatniego zdjęcia zabrałam się do pałaszowania.
Mam nadzieję, że skusicie się na wypróbowanie tego przepisu. Jeżeli tak koniecznie dajcie mi znać jak Wam smakowało.

Pozdrawiam ♥


wtorek, 10 grudnia 2013

Balea - Pflegende Lotion Pads 2in1 - recenzja

Ach jak to miło kiedy na naszej kosmetycznej drodze stają fajne produkty. Radość jest tym większa gdy te produkty mają do tego dobrą cenę i są łatwo dostępne ☺.
Dziś chciałabym Wam zrecenzować kosmetyk który podbił ostatnio moje serce i na stałe zagościł w fitnessowej kosmetyczce- będzie mowa o płatkach do demakijażu.
Testowałam już kilka typowych płatków do demakijażu oczu. Zawsze wybierałam te przeznaczone do demakijażu wodoodpornych kosmetyków- one nasączone są oleistą cieczą, która makijaż zmywać szybko powinna. Ja na co dzień i tak używam dwufazowych płynów, więc tłuste formuły zdecydowanie lubię. Niestety efekt końcowy był zawsze mizerny- stałam w łazience z czarnymi kołami na pół twarzy jak panda. Najbardziej mnie zawsze zaskakiwało to, że dość delikatny makijaż potrafił mi zafundować równie spektakularne plamy jak ten mocny. Zawzięta jestem, więc sięgałam po kolejny płatek- w końcu to nie może być aż takie trudne!!! Potem kolejny, i jeszcze jeden, a w rezultacie szaleńczo tarłam oczy i burczałam pod nosem słowa które ogólnie zostały uznane za wulgarne.... Po kilku podejściach do różnych firm zdecydowałam, że to zdecydowanie nie jest formuła dla mnie.

Płatki z Balea podsunęła mi przyjaciółka.Oczywiście na początku podziękowałam grzecznie opowiadając o moich wcześniejszych doświadczeniach, jednak ta była nieugięta. Obiecywała, że tym razem będzie inaczej i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu było, i to bardzo!!!
Całość zamknięta jest w wygodnym plastikowym opakowaniu zaciągniętym ochronną folią. Opakowanie zawiera 40 sztuk płatków (jak widać u mnie na zdjęciach okresowo można załapać się na promocję + 5 gratis) nasączonych dość mocno balsamem do demakijażu. Co ważne płatki nie wysychają do samego końca niezależnie od częstotliwości używania kosmetyku. Za opakowanie zapłacić trzeba około 2 euro i jest dostępny w każdej drogerii dm. 
Produkt ten przeznaczony jest do cery normalnej i mieszanej, można nim zmywać zarówno twarz jak i oczy. Są miękkie i przyjemnie grube, nie podrażniają skóry podczas używania. 
Z demakijażem twarzy nie mają żadnych problemów. Na pozbycie się kosmetyków kolorowych z oczu trzeba oczywiście poświęcić chwilę czasu, ale efekt końcowy jest zawsze bardzo zadowalający.
Moim zdaniem są świetnym  podręcznym rozwiązaniem. Mogą być nieocenioną pomocą w trudnych warunkach- na wspomnianym już przeze mnie fitnessie czy basenie, na wszelkich wyjazdach, choć przyznam, że z przyjemnością sięgam po nie również w domowym zaciszu.
Szczerze je Wam polecam ☺

Pozdrawiam ♥

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Dzienny dymek

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać moją propozycję na dzienny, fioletowy dymek. Do jego wykonania użyłam między innymi nowości z Vipery prezentowanych wczoraj KLIK. Cienie te ze względu na drobiny pięknie odbijają światło, uważam, że fantastycznie pasują do aktualnej pory roku.
Makijaż wykonałam na matowej bazie Zoeva. Na całej powiece jest wspomniany już YOUnique 79, ten sam cień znalazł się również w zewn kąciku na dolnej powiece- ze względu na fakt, że był to makijaż wykonany na zakupy starałam się nie przyciemniać zbyt mocno dołu.
Cały wewn kącik i dolna powieka rozświetlona jest cieniem YOUnique 76- on jest jeszcze bardziej genialny niż mi się wczoraj wydawało ♥, oczywiście na zdjęciach tego nie wydać, ale jak on rozświetla pięknie ♥.... miodzio....
Kolorem transferowym na powiece ruchomej jest Inglot 127 AMC Shine.
Załamanie powieki podkreślone jest cieniem z palety Sleek Ultra Matts V1 Puckre, a jego granicę roztarłam kolorem Floss z tej samej palety.
Rzęsy wytuszowałam maskarą Yves Rocher Sexy Pulp
Na twarzy dzisiaj CC Cream z Max Factor, którego recenzję wkrótce mam zamiar Wam napisać. Korektory- Collection na niedoskonałości, pod oczami MAC. Całość przypudrowana bambusem z BU. Policzki podkreślone różem Inglot 204- również pokazywałam go wczoraj.
Na ustach błyszczyk Lily Lolo.
I to tyle moi kochani. Mam nadzieje, że taka propozycja się Wam spodoba ☺
Pozdrawiam ♥

niedziela, 8 grudnia 2013

Mikołajki z przytupem czyli paczka od As

Jestem chyba ostatnia osobą, która wrzuca post z prezentacją paczuchy mikołajkowej. Dostałam ją dzięki udziale w zabawie organizowanej przez Hexx z bloga 1001 Pasji. Moją mikołajkową parą okazała się Aswertyna z bloga  Atelier Urody, na który zresztą szczerze i gorąco Was zapraszam- jak ta dziewczyna pisze ♥♥♥

Mikołaja w tym roku miałam na bogato, z przytupem i fajerwerkami. Ostrzegam będzie dużo ochów, achów, zachwytów, pisków i innych oznak radości absolutnej ♥.... i tak, będzie dużo serduszek ♥♥♥♥!!!!

Swoją paczuchę otrzymałam w pewien sobotni poranek. Małż przyniósł mi ją prosto do łóżka. Przyznam, że od razu zaskoczyła mnie wielkość kartonu- zabawa miała ściśle określone progi cenowe... Kiedy już przedarłam się przez zasieki z folii bąbelkowej (dzięki za zapas As) zatkało mnie z wrażenia O.O. Już samo opakowanie robiło niesamowite wrażenie- pudełko piękne ♥ a Mikołajek na torbie to ręczna robota ♥ (i nie Aswertno, nie zgodzę się z tym, że jest koślawy, nie mów tak o Nim, przykro Mu będzie...) 
Na początek pokażę Wam propozycje "od Aswertnowego serca dla mojego ducha"
Kartka która wywołała nie tylko uśmiech ale wręcz salwy śmiechu, gęsto i na opak zapisana. 
Słodyczy bez liku- i od razu przyznaje się bez bicia- było ich trzech- czekoladowych Mikołajów w sensie- ale ich żywot był krótki, zostały tylko ubranka... dwa... jedno odruchowo wyrzuciłam...
Czekolada biała z pistacjami i żurawiną- a to się mój Małż ucieszył- kocha białą czekoladę, poczęstuję Go nie będę taka... Zaskoczył mnie piankowy lizak- zjadłam tuż po zrobieniu zdjęć bo byłam okropnie ciekawa co to za cudo- to było interesujące doświadczenie ☺...
Herbatka świąteczna pachnie jak bajka i jest smaczna- mmmmm lubię wieczory z herbatą w ręce...
No i na koniec pachnący świętami dodatek- wosk z Yankee Candle o zapachu Christmas Cookie

Następnie pokażę Wam pielęgnacyjne cudeńka. W rzucie ogólnym prezentuje się to tak:
A tu kilka zbliżeń z opisem:
Na pierwszy ogień krem do ciała ze Starej Mydlarnii- Arran Aromatics, Fresh Fig Shea Butter Cream o cudownym, otulającym, rozpieszczającym i wywołującym pomruk zadowolenia zapachu. Kosmetyk gęsty, zbity ojjj już czuję, że się polubimy ♥
Mydło na olejku z kaktusa z Saharacactus. Ma właściwości nawilżające i redukujące zmarszczki- nie oszukujmy się, czas leci, mydełko zdecydowanie się przyda :D. Przeznaczone jest do twarzy i ciała.
Ostatni kosmetyk to jeden z ulubieńców As- Maska oczyszczająca do ciała Drzewko Różane z Organique. Nie miałam jeszcze styczności z ta firmą więc jestem tym bardziej ciekawa ☺.
W drugiej partii widzimy serum do brwi Long 4 Lashes (firma ma też odzywkę do rzęs o czym dowiedziałam się z ulotki w opakowaniu, ale nazwa i tak jest lekko myląca jak na moje oko). Serum ma być super, hiper, ekstra czyli cuda ma działać- pożyjemy, zobaczymy. Moje brwi są w stanie szczątkowym więc kosmetyk będzie miał okazję się wykazać.
Tonik z Inglota- wiedzieliście, że Oni mają toniki w asortymencie??? Ja nie miałam pojęcia więc mam bardzo przyjemne zaskoczenie. Firmę lubię, to wie każdy, kto mnie zna, więc jest miodzio ♥. Produkt dedykowany dla mojej cery czyli tłustej- ma absorbować sebum, redukować zaczerwienienia i wyrównywać pH.
Krem-koncentrat do rąk z Tołpy. Zima jest, więc moje ręce wołają o nawilżenie co chwilę, kremy zużywam w tej chwili ekspresowo. 

Na koniec to co tygryski lubią najbardziej- ♥ kolorówka ♥:
Aż mi się oczy śmieją jak patrzę na tą fotkę, ślina wisi po kolana ♥♥♥
Zacznijmy od Inglota. Tu znalazłam zieloną maskarę z serii Color Play. Srebrny eyeyliner o numerze 40 który zasili moją stale rosnącą kolekcję, ale uwielbiam kreski na oku i uwielbiam je rysować tymi kosmetykami, są dla mnie idealne ♥. Podwójny róż połączony z rozświetlaczem w przepięknej kasetce z lusterkiem i pędzelkiem.
Na koniec zestaw trzech pojedynczych cieni do powiek Vipera z serii YOUnique. Mam już jeden cień w swojej kolekcji i bardzo jestem z jego jakości zadowolona, więc nowi towarzysze zabawy zdecydowanie mnie cieszą. Kolory mają cudowne, ale cholera są tak bardzo niefotogeniczni, że aż mi żal jak na tą fotkę patrzę. Co ja się nagimnastykowałam, nakombinowałam a efekt końcowy mocno odbiega od rzeczywistości...
Wszystkie cienie mają w sobie pięknie rozświetlające drobiny, których nie widać. Kolor 76 jest pięknym beżem, którym można rozświetlić wewnętrzne kąciki lub zaaplikować go na całą powiekę- będzie stanowił fantastyczną bazę to mocnej kreski. 78 to zimny fiolet o srebrnych drobinkach. 79 to niezwykle ciekawy przybrudzony brązowy fiolet z fuksjowymi drobinami. 

Podsumowując moje Mikołajki- jest moc, czad i ognień z tyłka renifera ♥!♥!♥
Aswertyko Tobie dziękuję pięknie za taką cudowną niespodziankę, a Tobie Hexx za zorganizowanie tej zabawy. Jesteście wspaniałe dziewczyny i wielkie buziaki Wam za to :* :*

Pozdrawiam :*

niedziela, 3 listopada 2013

Jesienna propozycja od w7

Na zakończenie tygodnia mam dla Was jeszcze szybką prezentację lakieru z w7.
Swego czasu dostałam w prezencie od Asi BeeMajaStyle dwa piękne odcienie z tej firmy- z tego co się orientuję były one częścią jakiejś kolekcji. Niestety problem polega na tym, że nie potrafię znaleźć nigdzie na opakowaniach ich nazwy, numerów czy jakiekolwiek innych oznaczeń które pomogłoby odnaleźć je na sklepowych półkach.
Niemniej dziś pierwszy ze wspomnianej parki. Ciemny, świetnie prezentujący się na paznokciach. Ma w sobie zatopionych mnóstwo fioletowych, różowych i rdzawych drobin co czyni go idealną propozycją jesienną. Przyznaję, że odkąd go noszę z przyjemnością przyglądam się swoim dłoniom.

Lakier ma 15 ml pojemności i spłaszczony, wygodny pędzelek. Do pełnego krycia najlepiej położyć trzy warstwy. Pierwsza daje tylko delikatny cień koloru co jest typowe dla takich drobinowych sztuk. Druga potrafi przy odpowiedniej aplikacji ładnie pokryć płytkę jednak równie łatwo można przetrzeć kolor. Trzecia to pełnia szczęścia- i co najważniejsze czas wysychania wcale się przez kolejne warstwy nie wydłuża.
Już wkrótce pokażę Wam drugą propozycję od w7.
Pozdrawiam :*

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...